„Jeśli zapomnę o nich,
Ty, Boże na niebie,
zapomnij o mnie. ”
(Adam Mickiewicz – “Dziady”, cz. III))
Jest takie miejsce koło Wilna jak Katyń, gdzie wymordowano tysiące naszych rodaków tylko dlatego, że byli Polakami. Wszyscy ponieśli śmierć z rąk oprawców litewskich w służbie niemieckiego gestapo. Tą miejscowością (obecnie dzielnicą Wilna) są Ponary.
Ponary – Wileńska Golgota – kwatera polska w ponarskim lesie z krzyżem
i ołtarzem
Obok kłamstwa katyńskiego istniało też kłamstwo Ponar – największego miejsca kaźni Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Jednak o ile każdy z Polaków zna grozę dołów katyńskich, o tyle zbrodnia ponarska zupełnie nie istnieje w świadomości narodowej. A przecież doły ponarskie są jeszcze bardziej przerażające, bo umierali w nich nie tylko dorośli mężczyźni, lecz także kobiety, dzieci i młodzież.
Spoczywają tu m. in. byli więźniowie wileńskich Łukiszek, którzy nim otrzymali wyrok śmierci, przechodzili ciężkie śledztwo z katowaniem i torturami.
Do wybuchu II wojny Ponary były miejscem rekreacji dla mieszkańców Wilna.
17 września 1939 roku w wyniku sowieckiej napaści na Polskę Rosjanie zajęli Wilno i Wileńszczyznę. Oddali ją Litwinom, wiedząc, że wkrótce wcielą ich terytorium w skład ZSRS. 15 czerwca 1940 roku rozpoczęła się sowiecka okupacja Litwy.
Właśnie w Ponarach Rosjanie rozpoczęli budowę bazy paliw płynnych dla samolotów. Wykopali pięć dołów o średnicy 12-32 m i głębokości 5-8 m pod zbiorniki.
Gdy Niemcy zajęli Wileńszczyznę 24 czerwca 1941 r., baza ta została wykorzystana jako miejsce masowych mordów. Zwozili ciężarówkami więźniów z więzienia na Łukiszkach, z piwnic gestapowskich z ul. Ofiarnej oraz gett (w Wilnie były dwa getta, w których Niemcy zgromadzili ponad 70 tys. Żydów). W ciągu trzech lat okupacji, od lipca 1941 roku do lipca 1944 roku wymordowano ponad 100 tys. ludzi. Dokładna liczba zamordowanych nie jest ostatecznie znana.
Mordy na Polakach w Ponarach poprzedzone były okrutnym śledztwem w kazamatach na Łukiszkach i w piwnicach Gestapo na ul. Ofiarnej.
Na ścianie w jednej z cel znaleziono wydrapany wiersz Steni Smoterowej ps. „Zośka”:
„Świst. Gwizdek w korytarzu.
Znikają senne mary
Słać „łóżka”! Myj się! Gotuj!
Bo może dziś Ponary.
Brzęk kluczy, wrzask strażniczki
„Poszirosi vaikszcziot” w pary
Mierz krokiem koła, koła
Których kres to Ponary.
Różaniec dni się toczy
Tęsknocie nie ma miary
A każdy ranek mroczy
Tragiczny cień Ponary.
Aż kiedy z listy nocą
Zawezwą swe ofiary
W dal drogą bezpowrotną
Pomkniemy na Ponary.
Spokojnie patrzę w lufę
Pełna gorącej wiary
Że Polska zajaśnieje
Choć spłyną krwią Ponary”.
(„Poszirosi vaikszcziot” – „przygotuj się do spaceru”)
Jeszcze wiersz Jana Kazimierza Mackiewicza, lat 21, ps. „Konrad”, przywódcy wileńskiej organizacji młodzieżowej Związek Wolnych Polaków, przekazany w ostatnim pożegnalnym grypsie z więzienia:
„Trzy znam ja prawdy, oto one:
Ojczyzna, Naród, Chrystus Król.
Choć umęczone ciało skona,
Sam duch zwycięży poświst kul”.
Dziewiętnastoletni Józek Jaroszewicz torturowany podczas śledztwa na Łukiszkach, napisał w grypsie: „Dziękuję ci, Mamo, że nauczyłaś mnie modlić się. Inaczej nie wytrzymałbym tego…”.
A siedemnastoletni (jeden z najmłodszych konspiratorów) Czesław Mietkowski był tak straszliwie bity podczas śledztwa na Łukiszkach, że wyjazd na miejsce kaźni przyjął z ulgą, o czym wiemy
z zachowanej relacji.
Taka to była polska młodzież wychowana w dwudziestoleciu miedzy wojnami!
Wykonawcami mordów (rozstrzeliwań z broni maszynowej) w Ponarach byli żołnierze narodowości litewskiej z oddziału egzekucyjnego tzw. Ypatingas Burys (IPATINGU BURIAI) (Oddział Specjalny), podległego niemieckiemu Gestapo. Rekrutowali się przeważnie spośród członków paramilitarnej organizacji litewskiej „Lietuvos Sauliu Sajunga” (Związek Strzelców Litewskich). Polacy nazywali ich w skrócie szaulisami – od litewskiego słowa „saulis” – strzelec.
Mordy na Polakach dotyczyły najwartościowszych przedstawicieli społeczności polskiej: inteligencji, duchowieństwa, żołnierzy i oficerów Armii Krajowej oraz innych organizacji niepodległościowych.
I tak, 12 maja 1942, zamordowano około 90 młodych ludzi z konspiracyjnego Związku Wolnych Polaków (uczniów lub absolwentów renomowanych wileńskich gimnazjów: im. Adama Mickiewicza, Króla Zygmunta Augusta, Braci Śniadeckich, Ojców Jezuitów i innych) . Zginęli wtedy m. in.:
Jan Mackiewicz „Konrad”, lat 21, Paweł Borejko, lat 22,
Zygmunt Bryżuk, lat 21, Jerzy Cebrowski „Cezar”, lat 20,
Tadeusz Chudyba, lat 19, Józef Jaroszewicz, lat 19,
Halina Kopciówna, lat 20, Zbigniew Kuligowski, lat 22,
Jerzy Kurzela, lat 22, Józef Michałowski, lat 23,
Czesław Mietkowski, lat 17, Zdzisław Nardy, lat 19,
Henryk Pilść, lat 18, Anastazja Saulewiczówna, lat 20,
Zbigniew Skłodowski „Kura”, lat 22, Julian Syrnicki, lat 20,
Czesław Szymulewicz, lat 22.
Szczególna gorliwość Litwinów – budujących chore wizje „wielkiej Litwy” pod parasolem „tysiącletniej Rzeszy” – w mordowaniu Polaków wynikała z antypolskiej propagandy nacjonalistycznej, wspieranej umiejętnie przez Niemców. Społeczność litewska w przedwojennym Wilnie stanowiła niewiele ponad 2%.
W zbrodniczych umysłach zrodził się więc straszny plan: wystarczy zabić część Polaków, pozostałych zastraszyć i zmienić im nazwiska, a miasto stanie się „czysto” litewskie. Informowały o tym na bieżąco raporty Delegatury Rządu na Kraj: „Litwini zawiedzeni w swych nadziejach przez Niemców jeszcze bardziej pragną zemsty nad pokonanymi Polakami. Stale grożą, że po wymordowaniu Żydów przyjdzie kolej na Polaków” (maj 1942). „Wileńszczyzna w dalszym ciągu jest terenem najcięższego na obszarze ziem wschodnich Rzeczypospolitej terroru politycznego, w którym Litwini prześcigają się z Niemcami” (sierpień 1942).
Liczbę zamordowanych w Ponarach Polaków szacuje się na ponad 20 tysięcy.
W Ponarach zginęło też około 70 tysięcy Żydów, mieszkańców Wilna i okolic, obywateli Rzeczypospolitej Polski.
Polska i Polacy muszą usłyszeć o tej strasznej zbrodni i przechować pamięć o niej po wsze czasy. Pilnujmy, aby nikomu i nigdy nie udało się jej zamazać.
Siostro, bracie Polaku, gdy będziesz w Wilnie, udaj się koniecznie na miejsce kaźni naszych sióstr i braci, by zapalić tam znicz i odmówić modlitwę – jesteśmy to im winni.
