Komuniści rozstrzelali ją w zemście za nieuchwytnego „Łupaszkę”. Była pierwszą zatrzymaną z jego oddziału. Przeszła brutalne śledztwo. Oskarżono ją m. in. o dobijanie rannych i wydawanie rozkazów rozstrzeliwania funkcjonariuszy UB. W chwili śmierci miała tylko siedemnaście lat.
To przecież nastolatka tylko.
Śmieszny kołnierzyk przy sukience.
Jeszcze bawiła się przed chwilką,
Włosy spinała tak naprędce.
A tu przysięga – słowa wielkie!
I ona całkiem przy nich tycia:
„W obliczu Boga walczyć będzie
Aż do ofiary swego życia”.
Już tatuś z mamą dali przykład
I czy jest wierna – patrzą z nieba.
Śmierć czasem to powinność zwykła,
Więc się zachowa jak potrzeba.
Jak to jest – zabić nastolatkę?
Blask zgasić w oczach, zamknąć usta?
Przerwać marzenia, co ukradkiem
Śniły się nawet w celi pustej?
Ktoś wydal wyrok i żył dalej.
Ktoś milczał – nie wydobył głosu.
Ktoś prawdy nie chce słuchać wcale.
Ktoś ma awersję do patosu…
Lecz to zdarzyło się pod słońcem !
Umarła pięknie jak natchniona !
Na krzyżu Chrystus konający
Otworzył Ince swe ramiona.
(Henryk Krzyżanowski – „Inka 1928-1946 – pisane tej nocy”)
Danuta Siedzikówna urodziła się w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej, 3 września 1928 roku – jako druga z trzech córek leśniczego Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Zarówno rodzina ojca, jak i matki pielęgnowała od pokoleń polskie tradycje patriotyczne. W roku 1913 Wacław Siedzik, wówczas student politechniki w Petersburgu, zaangażował się w działalność niepodległościową i przypłacił to zesłaniem na Syberię. Wrócił do Polski dopiero w roku 1926, korzystając z dokumentów nieżyjącego już człowieka, syna polskich zesłańców. Wacław ożenił się i został leśniczym w Olchówce koło Narewki. Tam osiedliła się cała rodzina. We wrześniu 1939 roku rodzinne strony Danki znalazły się pod sowiecką okupacją. Rozpoczęła się penetracja przez NKWD środowisk patriotycznych. Rozpoczęły się zesłania. Ich ofiarą padł także Wacław Siedzik. Wywieziono go na Syberię, do kopalni złota, 10 lutego 1940 roku, w ramach pierwszej wielkiej deportacji obywateli Polski w głąb Związku Sowieckiego. Na mocy ustawy polsko-sowieckiej z lipca 1941 roku wydostał się z łagru z Armią Andersa, lecz tak jak wielu polskich zesłańców, wycieńczonych ponadludzką pracą i przez długi czas niedożywionych, zmarł w 1943 roku w Teheranie i tam został pochowany.
Matka Eugenia Siedzik została aresztowana przez Niemców w 1943 roku, za udział w konspiracji niepodległościowej (należała do siatki terenowej AK na Podlasiu). Niedługo po tym została rozstrzelana w lesie pod Białymstokiem, we wrześniu 1943 roku. Miejsce pochówku do dziś pozostaje nieznane. Po śmierci rodziców dziewczętami zaopiekowała się babcia Aniela. Starsze siostry, 16-letnia Wiesia i o rok młodsza Danka, mimo tragicznego doświadczenia, jeszcze w grudniu 1943 roku złożyły przysięgę w AK: „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć z całych sił – aż do ofiary życia mego…”
Danuta stała się żołnierzem AK ośrodka Hajnówka-Białowieża. Praca konspiracyjna w tym ośrodku prowadzona była w bardzo trudnych warunkach. Śmiertelne zagrożenie stanowili tu nie tylko Niemcy, ale też współpracujący z nimi „aktywiści” białoruscy (którzy zadenuncjowali gestapo wielu polskich niepodległościowców) oraz uczestnicy komunistycznych „jaczejek”, związanych z wrogą wobec Polski i Polaków partyzantką sowiecką. Danuta Siedzikówna początkowo pełniła funkcję łączniczki. Przeszła ogólne przeszkolenie wojskowe, a także ukończyła kursy sanitarne. W czerwcu 1945 roku za współpracę z niepodległościowym podziemiem razem ze wszystkimi pracownikami nadleśnictwa w Narewce NKWD i UB aresztowało również Danutę. Jednak na drodze z Narewki do siedziby PUB w Białymstoku została wraz z grupą uwięzionych odbita przez patrol 5. Brygady Wileńskiej AK. Danka trafiła do samego mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Została sanitariuszką pod pseudonimem „Inka”. Uczestniczyła jako sanitariuszka w walkach szwadronu ppor. Zdzisława Badochy „Żelaznego” z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW. Warto wspomnieć, że podczas akcji bojowych udzielała pomocy sanitarnej nie tylko rannym partyzantom, ale również, na co istnieją liczne zeznania świadków, poszkodowanym w walce milicjantom. „Inka” cieszyła się w szwadronie dużym zaufaniem dowódców, a także uznaniem i przyjaźnią kolegów.
13 czerwca 1946 roku dowódca szwadronu wysłał Danusię do Gdańska w celu nawiązania kontaktu konspiracyjnego a także w celu zakupu niezbędnych lekarstw, środków medycznych i map dla oddziału. Na skutek zdrady zaufanej łączniczki, 20 lipca 1946 roku nad ranem, „Inka” została aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w konspiracyjnym mieszkaniu sióstr Mikołajewskich w Gdańsku. Aresztowanie Danusi UB potraktowało jako duży sukces, godzący bezpośrednio w dowódcę – mjr „Łupaszkę”.
W śledztwie postawiono Danucie Siedzikównej szereg zarzutów, m. in. udziału w „bandzie „Łupaszki”, nielegalnego posiadania broni, a przede wszystkim wydania polecenia zastrzelenia dwóch funkcjonariuszy UB podczas potyczki pod Sztumem w czerwcu 1946 roku, co było zarzutem całkowicie absurdalnym. W akcji pod Sztumem „Inka” udzieliła pomocy kilku rannym milicjantom, pozostawiając im środki opatrunkowe i pośrednio ratując im życie. Fałszywe zeznania obciążające „Inkę” w śledztwie i przed sądem złożyli funkcjonariusze UB i MO. W latach 90 odwołali swoje zeznania, tłumacząc, że ich „nie czytali, że się bali, że ich zmuszano”.
Pomimo brutalnego śledztwa Danuta Siedzikówna nie wydała swoich towarzyszy broni, nie podała żadnych adresów kontaktowych ani innych danych, które umożliwiłyby rozpracowanie oddziału „Łupaszki”. Nie zgodziła się na współpracę z UB, czym prawdopodobnie uratowałaby życie. Komunistyczni „mordercy w togach” skazali Danusię na karę śmierci przez rozstrzelanie. „Inka” do końca zachowywała się godnie. Świadomie odrzuciła łaskę z rąk morderców, nie podpisując prośby o ułaskawienie do sowieckiego agenta Bolesława Bieruta, ponieważ znajdowały się w niej sformułowania, z którymi trudno jej było się zgodzić. O ułaskawienie zwrócił się natomiast jej obrońca urzędowy, podkreślając w uzasadnieniu, iż skazana jest sierotą, matka zginęła z rąk Niemców, zaś ojciec zaginął wywieziony na wschód. Na prośbie o ułaskawienie widnieje tylko podpis urzędowego obrońcy. Wniosek ten został zresztą odrzucony przez „obywatela prezydenta”. W grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska, tuż przed śmiercią, napisała: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.
Danuta Siedzikówna „Inka” i inny żołnierz „Łupaszki” ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk” zostali rozstrzelani rankiem 28 sierpnia 1946 roku. Miejsce pogrzebania „Inki” i „Zagończyka” do dziś pozostaje nieznane. 10 czerwca 1991 roku Sąd Wojewódzki w Gdańsku unieważnił wyrok śmierci na Danutę Siedzikównę „Inkę”. 11 listopada 2006 roku Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ją pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta.
