„Mój dziadek walczył pod Cassinem
I opowiadał mi o makach…
I wtedy oczy miał wilgotne,
I wydawało się, że płakał…”
(Feliks Konarski – “Mój dziadek walczył”)
Mija 70 lat od czasu, kiedy w dniach 11-18 maja 1944 roku żołnierze II Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa stoczyli we Włoszech zwycięski bój o Monte Cassino. Monte Cassino to miejsce szczególne dla każdego Polaka, naznaczone krwią i męstwem polskich żołnierzy, to miejsce, gdzie zawsze maki będą już czerwieńsze, „bo z polskiej wzrosły krwi”.
Polski cmentarz wojenny pod Monte Cassino
W lipcu i sierpniu 1943 roku z Armii Polskiej na Wschodzie utworzono 2. Korpus Polski. Na przełomie 1943 i 1944 roku przerzucono go do Włoch, gdzie dowódca 8. Armii Brytyjskiej gen. Harold Alexander zwrócił się do generała dywizji Władysława Andersa, dowódcy 2. Korpusu, z propozycją zdobycia wzgórza Monte Cassino, najsilniejszego punktu obrony niemieckiej Linii Gustawa. To była droga na Rzym.
„Wykonanie tego zadania, ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas na świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej” – pisał później generał Anders. „Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą bić się z Niemcami. Podtrzymywałoby na duchu opór walczącego Kraju. Przyniosłoby chwałę orężowi polskiemu”. Generał zgodził się więc na szturm, choć momentami opanowywał go straszliwy lęk o wykrwawienie tych żołnierzy tułaczy, którzy tyle już w życiu przeszli i wycierpieli.
Masywu Cassino – najmocniejszego ogniwa Linii Gustawa – broniły doborowe oddziały niemieckie. Ryglowali drogę do Rzymu. Wcześniej, Niemcy trzykrotnie odpierali ataki wojsk alianckich. Oddziały amerykańskie, brytyjskie, hinduskie i nowozelandzkie straciły łącznie 54 tys. żołnierzy. Natarcia były bezskuteczne. Żołnierze nie potrafili zdobyć ufortyfikowanych wzgórz ani nawet znajdującego się u ich podnóża miasta Cassino.
Dowodzony przez gen. Andersa 2. Korpus Polski liczył 48 tys. żołnierzy i składał się z 3. Dywizji Strzelców Karpackich, 5. Kresowej Dywizji Piechoty, 2. Brygady Pancernej i grupy artylerii.
Pierwsze natarcie 2. Korpusu (11-12 maja), odparte przez Niemców, przyniosło duże straty, umożliwiło jednak wojskom brytyjskim nacierającym równocześnie doliną Liri przełamanie niemieckiego oporu. Drugie natarcie, które rozpoczęło się 17 maja 1944 r., trwało cały dzień i całą noc. 18 maja 1944 roku polskie oddziały zdobyły klasztor na Monte Cassino, na ruinach którego zatknięto polską flagę. Polski żołnierz Emil Czech odegrał na trąbce „Hejnał Mariacki”. Wkrótce nadleciał amerykański myśliwiec, którego pilot zrzucił wiązankę biało-czerwonych róż, aby oddać hołd męstwu i ofiarności Polaków. Straty 2. Korpusu wyniosły 1024 zabitych, około 3000 rannych i blisko 350 zaginionych. Polegli w czasie bitwy polscy żołnierze spoczywają na cmentarzu na stokach Monte Cassino.
„Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w Jej służbie” – można przeczytać na cmentarzu na Monte Cassino. Ile w tych słowach zawartej prawdy, ile miłości Ojczyzny… Tym wszystkim, którzy tu polegli podczas zmagań o niepodległość, należy się wieczna cześć i chwała. Im to składa hołd Marian Hemar w wierszu „Monte Cassino”:
„Kogo pytać, jeśli nie tych trumien,
Gdzie rzędami pokładli się śpiąc?
Za nich nikt odpowiedzieć nie umie,
Ani wiersz, ani wódz, ani ksiądz.
Oni jedni wiedzą, co to znaczy.
Oni jedni mają prawo rzec,
Że nie można było inaczej,
Tylko trupem na tym szczycie lec.
Na tej górze, na tej skale, skąd
Syzyfowy głaz znów w dół się toczy.
Ale ci, co tu wstaną na Sąd,
Będą mogli Bogu spojrzeć w oczy.
W kirach, w chmurach armatniego dymu,
On tę drogę Sam wyznaczył im:
Zawsze wiodła przez Polskę do Rzymu.
Zawsze wiedzie do Polski przez Rzym.”
Bitwa o Monte Cassino stała się symbolem bohaterstwa i poświęcenia polskich żołnierzy w walce o niepodległą Polskę w czasie II wojny światowej. O bitwie napisano wiele wierszy i pieśni. Najsłynniejsza jest pieśń Feliksa Konarskiego „Czerwone maki na Monte Cassino”. Aby oddać hołd poległym żołnierzom, śpiewamy ją zawsze, stojąc na baczność. Nie wszyscy pamiętamy wszystkie zwrotki, ograniczamy się najczęściej do śpiewania refrenu, dlatego przypomnijmy sobie całą tę pieśń:
Czy widzisz te gruzy na szczycie?
Tam wróg twój się kryje jak szczur!
Musicie! Musicie! Musicie!
Za kark wziąć i strącić go z chmur!
I poszli szaleni, zażarci,
I poszli zabijać i mścić!
I poszli – jak zawsze – uparci!
Jak zawsze za honor się bić!
Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew…
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew!
Przejdą lata i wieki przeminą,
Pozostaną ślady dawnych dni…
I tylko maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi!
Runęli przez ogień straceńcy!
Niejeden z nich dostał i padł…
Jak ci, z Samosierry szaleńcy!
Jak ci, spod Rokitny, sprzed lat!
Runęło impetem szalonym
I doszli!… I udał się szturm!
I sztandar swój biało-czerwony
Zatknęli na gruzach, wśród chmur!…
Czerwone maki na Monte Cassino…
Czy widzisz ten rząd białych krzyży?
To Polak z honorem brał ślub!…
Idź naprzód!… Im dalej… Im wyżej…
Tym więcej ich znajdziesz u stóp!
Ta ziemia do Polski należy,
Choć Polska daleko jest stąd,
Bo wolność… krzyżami się mierzy…!
Historia ten jeden ma błąd…!
Czerwone maki na Monte Cassino…
Śpiewając tę dumną pieśń, niejednemu z nas w oczach błysną łzy, bo to jest nasza tradycja, to są nasi bohaterowie.
