ODCINEK 9.
Lato z Matką Bożą
Alicja Janiak
Lato w pełni. Adaś znowu przyjechał do babci i Stasia.
Dookoła domu piękny ogród, w którym oprócz kwiatków rosną też owocowe drzewa: czereśnie, wiśnie. A obok sierpniowe słoneczniki. Obaj poszli je oglądać. I wtedy przyszedł do nich dziadek z talerzem pysznych czereśni.
– Przed chwilą zerwane i umyte – powiedział, podając słodki poczęstunek chłopcom.
– Dziadziu, dziękuję! – zawołał Adaś, a Staś mu zawtórował. Obaj podeszli i usiedli na tarasowych krzesłach.
– Bardzo lubię czereśnie – powiedział Adaś, biorąc jedną z nich do ręki. Owoc musiał być smakowity, bo znowu łapczywie wyciągnął rękę po kolejną. Staś poszedł w jego ślady.
– Dziadziu, jak ja lubię tu przyjeżdżać! – zawołał przeciągle Adaś.
– Dlaczego? – dziadek uniósł brwi ze zdziwienia.
– Bo tu jest tak dobrze. Tyle miejsca na zabawy, pyszne owoce…, no i że ty z babcią macie dla nas czas. Kiedy tylko przyjeżdżamy babcia zawsze się cieszy, uśmiecha…
– Bo babcia was kocha. Stasia też! – to powiedziawszy dziadek popatrzył na wnuków z radością w oczach.
– Naprawdę?
– Naprawdę! – odpowiedział, częstując się ogromną czereśnią.
– Dziadku, a czy możesz nam powiedzieć, dlaczego babcia kocha tak bardzo Matkę Bożą? – zapytał Staś ni stąd, ni zowąd.
Dziadek chwilę milczał, poważnie patrząc na chłopców. Po czym powiedział:
– Myślę, że najlepiej będzie zapytać ją samą ‒ i znowu popatrzył na nich, uśmiechając się zachęcająco.
– Dobrze, no to przy obiedzie.
Właśnie przyszła mama Adasia i powiedziała, że już jest gotowy.
Gdy wszyscy zasiedli do stołu, Staś zapytał babci:
– Babciu, czy możesz powiedzieć, dlaczego kochasz Matkę Bożą? ‒ było widać, że ta myśl nie daje mu spokoju. Chciał poznać i zrozumieć, co to znaczy kochać Matkę Bożą. Ona dla chłopca przestała być już kim nieznanym, obcym, ale chciał jeszcze wiedzieć, dlaczego właśnie dla babci jest Ona kimś bliskim, a nawet wyjątkowym. Staś popatrzył na babcię badawczym wzrokiem. Tato Stasia i tato Adasia też patrzyli na nią z oczekiwaniem. Ona wzruszona pytaniem Stasia, po chwili rzekła:
– Powiem… – i urwała w tym momencie. Nastała cisza. Po czym zaczęła mówić poważnym głosem:
– Gdy twój tato i tato Adasia byli mali, ulegli poważnemu wypadkowi. Jechali na hulajnogach i nadjechało auto.
– I co się stało? – obaj chłopcy niemal równocześnie prawie wykrzyknęli z przejęcia.
– Pamiętasz Stasiu – włączył się w tym momencie jego tata, przerywając myśl swojej mamy. Bardzo chciał właśnie teraz powiedzieć synkowi to co chciał od tak dawna – kiedyś obiecałem ci powiedzieć, dlaczego Matka Boża jest tak dla mnie ważna?
– Nie pamiętam, ale powiedz, powiedz… – malec położył swoje dłonie na policzkach swego taty.
– Dobrze. Miałem złamane obie nogi, a tato Adasia miał potłuczoną głowę. Bardzo długo leżał w szpitalu nieprzytomny. Lekarz w końcu powiedział mamie, że po ludzku szanse na odzyskanie zdrowia są coraz mniejsze. Ja leżałem obok i to wszystko widziałem.
Adaś uważnie słuchał, co mówi tato Stasia. Spojrzał na swego tatę i zobaczył na jego twarzy ogromne wzruszenie. Przytulił się do niego.
Słuchający z uwagą dziadek włączył się do rozmowy, mówiąc:
– Wtedy pojechałem do Częstochowy, na Jasną Górę prosić Matkę Bożą o pomoc, o uzdrowienie synka, a właściwie to dwóch synków. Babcia wtedy została z nimi w szpitalu.
– I co było dalej? – niecierpliwie dopytywał chłopiec.
– Bardzo żarliwie Ją prosiłem i długo. Potem wróciłem do domu, wierząc, że Ona pomoże…
– …i co? – spytał rozgorączkowany Adaś.
– Gdy pojechałem do szpitala, okazało się, że twój tato wybudził się ze śpiączki.
– A ja to wszystko widziałem – wtrącił tato Stasia, i po chwili dodał:
– Widok umierającego brata zrodził we mnie ogromny smutek i ból. Potem, gdy zobaczyłem, jak powoli wraca do zdrowia, przepełniała mnie niewypowiedziana radość ‒ taka, jakiej się nie da opisać. Wszyscy wiedzieliśmy, że to stało się za przyczyną Maryi. Stąd taka wdzięczność dla Niej po dziś dzień, bo uratowała życie mojemu bratu.
– I dlatego tak Ją kochasz? – Staś chciał się upewnić.
– Tak. I jeszcze dlatego, że twoją mamę poznałem w święto Matki Bożej Częstochowskiej, czyli…
– …czyli 26 sierpnia – dokończyła mama Stasia, zajmująca się malutką Adą.
– I myślisz, że to takie ważne? – zapytała mama Adasia.
– Oczywiście! – odpowiedzieli rodzice Stasia niemal równocześnie i spojrzeli na siebie uśmiechając się. Tak samo spojrzeli na siebie rodzice Adasia.
– Tatusiu, to już teraz wiem dlaczego kochasz Matkę Bożą – powiedział rozpromieniony Adaś. – Teraz już wszystko wiem, wiem… i rozumiem. Ona cię ocaliła i dzięki temu mam ciebie – zawołał chłopiec, zarzucając swe ręce ojcu na szyję i przytulając się do niego.
– Czcimy Ją codziennie przez modlitwę, różaniec i obchodzenie różnych Jej świąt. Latem jest ich dużo… – dopowiedziała mama Stasia.
– Jakie? – spytał zaciekawiony synek.
– Na przykład na początku lipca jest święto Matki Bożej Tuchowskiej, potem w połowie miesiąca Matki Bożej Szkaplerznej, czyli Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel oraz Matki Bożej Fatimskiej. Natomiast w sierpniu mamy święto Matki Bożej Anielskiej, potem uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Polsce zwane świętem Matki Bożej Zielnej. Później jest wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej i 26 sierpnia Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej. Tego dnia wszyscy pojedziemy do Niej na Jasną Górę.
– Ojej, to dużo tych świąt i uroczystości Maryi – zawołał Staś.
– Owszem, można powiedzieć, że lato należy do Niej… – wtrącił tato Adasia.
– Tak, dużo jest tych świąt ku czci Maryi, bo Ona jest Matką Pana Jezusa i Matką dla każdego z nas. A jak nie kochać takiej Matki… – dopowiedziała babcia.