Sługa Boży ks. Wojciech Piwowarczyk
– umiłowanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie

Kaplica oświetlona jasnym światłem dnia, jakby cała wypełniona jego kolorytem. Na balkonie czerwone pelargonie skąpane w południowym słońcu. Jasno i przytulnie. W klęczniku tuż za drzwiami kaplicy po lewej stronie lekko pochylona postać ks. Wojciecha Piwowarczyka. Skupiony, zapatrzony w tę stronę, gdzie jest Tabernakulum. Cisza. Długo klęczy. Można pomyśleć: dlaczego tak długo? Po co? Czasami godzinę albo i dłużej… Przecież jest tyle pracy. A jednak długo… tyle, ile potrzebował. Najczęściej można go było zastać na adoracji około południa i przed Eucharystią.
Często mówił, że adoracja jest byciem człowieka z obecnym Panem Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Jest rozmową duszy ludzkiej z Jego Sercem. Jest to bardzo ważne i potrzebne: „…gdy się modlimy, to rozmawiamy z Nim, a rozmowa to miłość… Rozmowa może być tylko z żywym…”[1]. Adorował także Chrystusa w swojej parafii katedralnej w Kielcach.
Adoracja to także spotkanie z Bogiem, umacnianie z Nim więzi. Słuchanie Boga, które uzdalnia do odpowiedzi, do wypełniania Jego woli na co dzień. Daje siłę, żeby swoje życie oprzeć na Nim, bo dopóki człowiek nie oprze się na Bogu, dopóty duchowo kuleje. To zaś uniemożliwia rozwój ku pełni dojrzałości. Ku pełni człowieczeństwa.
Adoracja to także droga do budowania jedności pomiędzy ludźmi[2]. Łaska Chrystusa eucharystycznego daje siłę do przezwyciężania ludzkich granic – tych fizycznych i tych duchowych oraz psychicznych i pozwala budować społeczność w wymiarze wspólnotowym. Dlatego sługa Boży przywiązywał ogromną wagę tak do modlitwy adoracyjnej wspólnej, jak i cichej osobistej.
W kaplicy adoracje były odprawiane z ogromną czcią i starannością. Odpowiednie teksty do tematu adoracji i dobrane do nich śpiewy adoracyjne poprawne liturgicznie, akcentujące poszczególne jej części: uwielbienie, przeproszenie, dziękczynienie i prośba.
Zapach kadzidła, szczególnie owoców jałowca, wypełniał nieraz całą kaplicę. Jednocześnie unosił się klimat żarliwej modlitwy, adoracji, wyciszenia. Wydawało się czasem, iż to nie kaplica Ojca, ale góra Tabor – miejsce, gdzie serce dotykało rzeczywistości pozaziemskiej, duchowej, przenikającej wszystko dookoła. Święty czas, bo to obcowanie ze Świętym poprzez Jego Obecność. I serca pałały bliskością Boga, jak uczniom z Emaus, wypełnione tęsknotą za Nim.
A spotkania na Adoracji z Panem przemieniają ludzkie serce. I to dlatego jest potrzebna, bo „każdy człowiek winien być drzewem owocującym”[3]. Kiedyś wypowiedział znamienne słowa: „Miłości można się nauczyć od Boga, od Niego” i wskazał ręką na Tabernakulum.
Alicja Janiak
[1] Homilia Poniedziałek Wielkanocny 1988. Rękopisy, homilie i kazania, Archiwum Diecezjalne w Kielcach.
[2] Homilia VII niedziela po Trzech Królach, 1973. Rękopisy, homilie i kazania, Archiwum Diecezjalne w Kielcach.
[3] Homilia Piątek po VIII niedzieli zwykłej. Rękopisy, homilie i kazania, Archiwum Diecezjalne w Kielcach.