Alicja Janiak
W SERCU KOŚCIOŁA MEJ MATKI BĘDĘ MIŁOŚCIĄ
Jest piękny kanon utworzony do słów świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Jego słowa brzmią:
„W sercu Kościoła mej Matki, będę miłością. Wtedy będę wszystkim w sercu Kościoła mej Matki”.
Wyrażają one uniwersalną prawdę o powołaniu człowieka do życia miłością w Kościele! Także dzisiaj, współcześnie.
Miłość jest najważniejszą, najgłębszą motywacją obecności, ponieważ tylko na jej płaszczyźnie człowiek może żyć w poczuciu sensu życia i owocować.
Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Rdz 1, 26-27). W swojej naturze ma złożony pierwiastek pragnienia kochania i bycia kochanym.
Święty Jan Paweł II w encyklice Redemptor Hominis pisał: „Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa” (Rh,10).
To miłość czyni człowieka zdolnym do życia na sposób pełny, bezinteresowny, dający poczucie spełnienia i sensu. Ale żeby tak się stało, musi ona dotknąć człowieka w jego sercu, w jego wnętrzu. Dokonuje się w relacji z Bogiem, potem w relacji z drugim, w określonej rzeczywistości społecznej, jaką jest Kościół.
Chrystus jest Boskim Oblubieńcem Matki Kościoła. To oznacza, że jest On obecny z miłości do człowieka i wyraża to na swój boski sposób: poprzez sakramenty, działanie Ducha Świętego, relacje i więzi pomiędzy Nim a człowiekiem, poprzez więzi międzyludzkie. Tam gdzie jest miłość, tam jest życie. Kościół jako miejsce obecności Chrystusa tętni dynamiką życia. Nieustanie przejawia swoją moc, siłę, nadzieję. W tym wyraża się jeszcze jedna prawda, że życie jest tam, gdzie jest Boża miłość.
Co to oznacza w praktyce życia?
To oznacza, że przetrwają w łonie Kościoła te wspólnoty, stowarzyszenia, ruchy, w których naczelną zasadą ich powołania i istnienia będzie miłość Chrystusowa. Gdzie będzie tętnić życie na wzór życia Boskiego Oblubieńca, kierującego się w życiu przede wszystkim miłością bez granic, nieskończoną, wieczną, z której każdy może czerpać jak ze źródła wody żywej.
Jest wielu świętych, którzy poszli w szczególny sposób drogą miłości.
Najpierw pierwszy z uczniów i apostołów Pana, święty Jan ewangelista. To on spoczywał na piersi Pana, to on został zaszczyconą troską o najbliższą osobę Pana Jezusa, Matkę Bożą. To On pierwszy rozpoznał Go po Zmartwychwstaniu, to on łagodził spory międzyludzkie wśród uczniów.
Wyczuwał obecność Pana Jezusa w sposób wyjątkowy, dzięki właśnie wrażliwości, którą może dać tylko miłość. Dzięki niej został uzdolniony do szczególnej bliskości z Chrystusem, dającą mu siłę przezwyciężania nawet lęku. To on stał pod krzyżem z Maryją, podczas gdy pozostali uczniowie uciekli ze strachu.
Miłość nie ma początku ani końca. Jest zawsze i dostępna. O to jej natura, którą byli zachwyceni wszyscy święci. Przyjrzymy się wielu z nich, szczególnie wśród polskich świętych. W październiku pamiętamy o świętym Janie Pawle II.
Nasz współczesny święty wiele mówił o miłości w swoim nauczaniu, pisał w publikacjach naukowych. Miał bliską, głęboką więź z Panem Bogiem. Na płaszczyźnie tej relacji głoszone słowo były kształtowane i rzeźbione poprzez uległość wobec woli Bożej. Dlatego jego słowa, myśl pociągają w sensie duchowym i otwierają na prawdę o Bożej miłości do Kościoła i do człowieka. W sercu Kościoła, jako jego pasterz i niestrudzony pielgrzym odpowiadał całą swoją miłością Bogu i drugiemu człowiekowi. A najlepszą jego nauczycielką i mistrzynią była matka Pana, Matka Boża, Maryja. Niezwykle symbolicznie brzmią słowa papieskiego zawołania, które stały się dewizą całego pontyfikatu Jana Pawłą II: „Totus Tuus”.
Jakże trafnie nasz papież napisał o miłości w jednym ze swoich wierszy:
„Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała –
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała…”
( z wiersza Miłość mi wszystko wyjaśniła…)

Fot. Alicja Janiak [arch. prywatne]