„Olszynka Grochowska1831” – W. Kossak
Rosyjskie rządy w Królestwie Polskim budziły sprzeciw patriotycznej części społeczeństwa polskiego. W Warszawie w grudniu 1828 r. podporucznik Piotr Wysocki, instruktor Szkoły Podchorążych Piechoty zawiązał tajne sprzysiężenie, którego celem było zorganizowanie zbrojnego powstania przeciwko Rosji. Jego członkami zostali podchorążowie i cywile, głównie warszawscy akademicy.
29 listopada 1830 r. wieczorem grupa 161 podchorążych ruszyła do miasta. Wydzielona grupa spiskowców zaatakowała Belweder, siedzibę carskiego brata, znienawidzonego Wielkiego Księcia Konstantego. Zamach nie powiódł się, książę uciekł.
Do spiskowców przyłączyły się grupy uczniów i akademików oraz nieliczne jednostki wojska na czele z Czwartym Pułkiem Piechoty Liniowej, „Czwartakami”. Sukcesem zakończył się szturm na starą zbrojownię Arsenał.
Ostatecznie Warszawę udało się opanować. Na początku grudnia dyktaturę nad powstaniem objął gen. Józef Chłopicki.
W połowie grudnia Sejm Królestwa Polskiego uznał powstanie za narodowe, a pod koniec stycznia 1831 r. zdetronizował Mikołaja I (był królem Królestwa Polskiego) oraz powołał Rząd Narodowy z prezesem Adamem Czartoryskim. Oznaczało to, że Królestwo Polskie stawało się niepodległym państwem. Rosjanie szybko postanowili zaprowadzić nad Wisłą „porządek” i zdławić niepodległościowe dążenia Polaków.
Już w lutym 1831 r. 140-tysięczna armia rosyjska pod wodzą feldmarszałka Iwana Dybicza, przekroczyła granice Królestwa Polskiego kierując się na Warszawę. W bitwie pod Stoczkiem gen. Józef Dwernicki rozbił dwa pułki rosyjskie.
„Grzmią pod Stoczkiem armaty (…) Hej, za lance, chłopacy! (…) Chodźwa trzepać Moskala, Bo dziś Polska powstała! Niech nam Polski nie kala – Hej, zabierzem mu działa!” – śpiewano.
Ale Rosjanie szli wciąż naprzód… I oto nadszedł ranek 25 lutego 1831 r. Na przedpolu Pragi, pod Grochowem rozegrał się krwawy bój o Olszynkę Grochowską. Jej heroiczną obroną wsławili się „Czwartacy”. Słynna Olszynka Grochowska przechodziła z rąk do rąk. Z powodu ciężkich strat Rosjanie zaniechali szturmu Warszawy. Dowodzącego i rannego gen. Chłopickiego zastąpił gen. Jan Skrzynecki.
Ta bitwa to chwała i sława polskiego oręża, która poza historią przeszła do legendy, a także do literatury pięknej i malarstwa. Opisał ją w „Warszawiance” Stanisław Wyspiański, a także Juliusz Słowacki, Artur Oppman i Konstanty Gaszyński w swojej poezji.
Konstanty Gaszyński w przejmującym wierszu „Olszyna Grochowska” wyznaje:
„ (…) O! Gaju święty dla nas! Olszyno Grochowa!
Pamięć o tobie Polak w późny wiek przechowa!
Odrosną drzewa twoje – bo ziemia pod niemi
Syta krwi, ugnojona kościami ruskiemi! (…) „
Z licznych obrazów batalistycznych najsłynniejsze jest dzieło „Olszynka Grochowska” Wojciecha Kossaka. Z tej bitwy wywodzi się jedna z najpiękniejszych narodowych pieśni polskich, a zarazem wojskowy marsz „Warszawianka”:
„Oto dziś dzień krwi i chwały
Oby dniem wskrzeszenia był!
W gwiazdę Polski Orzeł Biały
Patrząc, lot swój w niebo wzbił.
A nadzieją podniecany
Woła na nas ze wszech stron:
Powstań, Polsko, skrusz kajdany,
Dziś Twój tryumf albo zgon! (…) „
Dzięki śmiałym planom strategicznym gen. Ignacego Prądzyńskiego Polacy rozbili jeszcze rosyjski korpus w bitwach pod Wawrem, Dębem Wielkiem i Iganiami.
26 maja 1831 r. doszło do starcia z korpusem rosyjskim pod Ostrołęką. Wskutek nieudolności dowodzącego Gen. Skrzyneckiego, mimo brawurowego zrywu artylerzystów płk. Józefa Bema, bitwa zakończyła się przegraną.
W Warszawie trwały przygotowania do obrony miasta. Wojska rosyjskie pod dowództwem feldmarszałka Iwana Paskiewicza przekroczyły Wisłę i podeszły pod Warszawę od zachodu. Przed nimi rozciągały się trzy linie polskich umocnień.
O świcie 6 września 1831 r. Rosjanie rozpoczęli szturm Warszawy.
Na terenie dzisiejszej dzielnicy Ochota załogę słynnej Reduty Ordona tworzyło 1000 żołnierzy i 6 dział. W wyniku walk i wybuchu prochowni poległo wówczas kilkuset polskich i rosyjskich żołnierzy.
Obronę reduty utrwalił w ekspresyjnym wierszu „Reduta Ordona” Adam Mickiewicz:
„Nam strzelać nie kazano. – Wstąpiłem na działo
I spojrzałem na pole; dwieście harmat grzmiało.
Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi,
Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi; (…)
Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,
Jak głaz bodzący morze reduta Ordona. (…)”
Ostatnim punktem zaciętej obrony była Wola. Po wielu nieudanych szturmach masy rosyjskich piechurów opanowały znaczną część umocnień. Ale bohaterski gen. Józef Sowiński z garstką żołnierzy bronili się do końca. Carscy żołnierze wzywali opierającego się na kuli, beznogiego generała, aby się poddał. Daremnie. Walczył do ostatka i bohatersko zginął skłuty bagnetami. Zwycięzcy nie mogli po bitwie odszukać wśród stosu zabitych ciała generała. A legenda głosi, że zwykły żołnierz rosyjski odniósł wdowie po generale drewnianą kulę. To było wszystko, co zdołano odnaleźć.
Heroizm gen. Sowińskiego opisał w wierszu „Sowiński w okopach Woli” Juliusz Słowacki:
„W starym kościółku na Woli
Został jenerał Sowiński,
Starzec o drewnianej nodze,
I wrogom się broni szpadą;
A wokoło leżą wodze
Batalionów i żołnierze,
I potrzaskane harmaty,
I gwery: wszystko stracone!” (…)
Po upadku powstania ludność Królestwa Polskiego poddano licznym represjom. 30 tys. Polaków wcielono do rosyjskich garnizonów w głębi Rosji, 20 tys. zesłano na Sybir. Społeczeństwo pogrążyło się w żałobie.
Minęło jednak kilkadziesiąt lat i znów Polacy zerwali się do walki, bowiem jak pisał Adam Mickiewicz:
„Walka o wolność, gdy się raz zaczyna,
Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna,
Sto razy wrogów zachwiana potęgą, skończy się zwycięstwem”.
