Dnia 22 listopada 1918 roku, po trzech tygodniach walk z Ukraińcami, oswobodzony został Lwów. Wówczas to młodzież i dzieci lwowskie zdobyły się na szczyt bohaterstwa, oddając ofiarnie własne życie za swoje ukochane miasto. Miasto, które zdobyło w dziejach Polski zaszczytny tytuł – „Leopolis semper fidelis” (Lwów zawsze wierny), a także zostało odznaczone przez Józefa Piłsudskiego Orderem Virtuti Militari.
„Orlęta – obrona cmentarza”, Wojciech Kossak
„Przyśniła się dzieciom Polska
czekana przez tyle lat,
do której modlił się ojciec,
za którą umierał dziad.
Przyśniła się dzieciom Polska,
w purpurze żołnierskiej krwi,
szła z pola bitym gościńcem,
szła i pukała do drzwi.
Wybiegły dzieci z komory,
przypadły Polsce do nóg
i patrzą – w mrokach przyziemnych
posępny czai się wróg.
Dobywa ostre żelazo
zbójecką podnosi dłoń…
Więc obudziły się dzieci
i pochwyciły za broń.
Podniosły w groźny wir bitwy
zwycięski parol swych snów
i osłoniły przed wrogiem
własnymi piersiami Lwów.”
(Edward Słoński (1872-1926), „Dzieci”)
Lwów od 1340 do 1939 roku (z przerwą na czas rozbiorów) należał do polskiej Korony i był nierozerwalnie związany z dziejami Rzeczypospolitej. Wielokrotnie odpierał najazdy wrogów – Turków, Tatarów, Kozaków, Szwedów. W latach austriackiej niewoli (1772-1918) był jednym z najważniejszych centrów polskości. Jesienią 1918 roku, gdy nastał czas kolejnej próby, Lwów zamieszkiwali głównie Polacy, stanowili ponad 60% ludności, Ukraińcy – 11%.
W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku oddziały ukraińskie, rekrutujące się z żołnierzy rozpadającej się armii austriacko-węgierskiej, zaopatrzone wcześniej w broń przez Austriaków, opanowały Lwów i całą Małopolskę Wschodnią, aż po San. Ukraińcom przeciwstawiły się początkowo bardzo skromne siły polskie. Nad całością komendę objął kapitan Czesław Mączyński. Zaciekłe boje prowadzono m. in. o Szkołę im. Henryka Sienkiewicza, Dom Techników, Dworzec Główny, Cytadelę, Szkołę Kadecką, Pocztę Główną, na Kulparkowie. Walki toczyły się ze zmiennym powodzeniem. Pierwszą i główną redutą polskiego oporu stała się szkoła im. Henryka Sienkiewicza. Bronił jej niewielki oddział dowodzony przez kpt. Zdzisława Trześniowskiego. Drugim ośrodkiem polskiego oporu stał się Dom Techników obsadzony głównie przez oddziały Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). W pierwszym szeregu obrońców Lwowa stanęła młodzież – 1421 chłopców i dziewcząt – studenci, uczniowie szkół średnich, a nawet szkół podstawowych – osławione „Lwowskie Orlęta”. Stanowili oni czwartą część obrońców.
Symbolem Orląt stali się czternastoletni Jurek Bitschan i trzynastoletni Antoś Petrykiewicz. Jurek Bitschan poległ 21 listopada wraz z chor. Śliwińskim i kilku innymi niewiele starszymi gimnazjalistami w czasie walk obronnych na Cmentarzu Łyczakowskim. Dzień wcześniej napisał pożegnalny list, w którym pisze: „Kochany Tatusiu! Idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę tyle sił, by służyć i wytrzymać. Obowiązkiem też moim jest iść, gdy mam dość sił, a wojska braknie ciągle dla oswobodzenia Lwowa.” Pośmiertnie Jurka odznaczono Krzyżem Niepodległości, Krzyżem Walecznych i Krzyżem Obrońców Lwowa. Wielkie męstwo chłopca w pięknych słowach oddała poetka Anna Fischerówna (1887-1969) w wierszu „Ballada o Jurku Bitschanie”:
„Mamo najdroższa, bądź zdrowa!
Do braci idę w bój!
Twoje uczyły mnie słowa,
Nauczył przykład twój.”
Pisząc to Jurek drżał cały.
Już w mieście walczył wróg,
Huczą armaty, grzmią strzały,
Lecz Jurek nie znał trwóg!
Wymknął się z domu, mknął śmiało,
Gdzie bratni szereg stał,
Chwycił karabin w dłoń małą,
Wymierzył celny strzał.
Toczy się walka zacięta,
Obfity śmierci plon.
Biją się polskie Orlęta
Ze wszystkich Lwowa stron.
Bije się Jurek w szeregu,
Cmentarnych broni wzgórz,
Krew się czerwieni na śniegu
Ach! Cóż tam krew. Ach! Cóż?!
Jurek za chwilę upada,
Lecz wnet podnosi się,
Pędzi, gdzie wrogów gromada,
Do swoich znów się rwie.
Rwie się, lecz pada na nowo…
„Ach, mamo, nie płacz! Nie!…
Niebios Przeczysta Królowo!
Ty dalej prowadź mnie!”
Żywi walczyli do rana,
Do złotych słońca zórz.
Ale – bez Jurka Bitschana,
Bo Jurek nie żył już.
O rok młodszy Antoś Petrykiewicz stanął do walki na Górze Stracenia w oddziale por. Romana Abrahama, późniejszego generała Wojska Polskiego. Antoś był w walce nieustraszony. Został ciężko ranny w boju na Persenkówce. Zmarł w wyniku odniesionych ran 15 stycznia 1919 r., podobnie jak śmiertelnie ranna w tym samym boju siedemnastoletnia sanitariuszka Stefania Franiszczykówna.
Antoś przeszedł do historii jako najmłodszy w całym Wojsku Polskim kawaler Orderu Virtuti Militari. W rejonie Szkoły Sienkiewicza 5 listopada zginął piętnastoletni Wilhelm Haluza, o którego odwadze dowódca odcinka mjr Zdzisław Tatar-Trześniowski wyrażał się z najwyższym uznaniem. Tego samego dnia poległ przy ul. Bema rówieśnik Wilhelma – Józef Walawski i szesnastoletni Kazik Konopka. Dwa tygodnie później zginął brat bliźniak Józefa – Piotr Walawski. Dwunastoletni Janek Dufrat padł 9 listopada przy Cytadeli. Czternastoletni Tadzik Wiesner walczył na Kulparkowie. Aresztowany w domu rodziców po przejściowej utracie dzielnicy przez Polaków, został rozstrzelany przez żołnierzy ukraińskich na Dworcu Podzamcze. W natarciu na Szkołę Kadecką poległ czternastoletni Tadzik Jabłoński oraz trzynastolatkowie Tadzik Loewenstamm i Ksawery Wąsowicz. W Dawidowie zginął 29 grudnia 1918 r. piętnastoletni sanitariusz Franciszek Walery Manowarda de Jana.
Nie brakło także dziesięciolatków – zaciągnęło się ich co najmniej siedmiu. Najmłodszy z obrońców, dziewięcioletni Jaś Kukawski, szedł do boju, dźwigając większy od siebie karabin… Generał Roman Abraham – w tamtych dniach młody oficer, komendant odcinka Góra Stracenia – pisał o nich: „Gdybym był dyrektorem gimnazjum, dałbym im świadectwa dojrzałości summa cum laude [z największą pochwałą] z wyszczególnieniem z historii ojczystej”. Zaś poeta Artur Oppman (Or-Ot) (1867-1931) napisał niezwykle przejmujący, słynny wiersz „Orlątko”:
„O mamo, otrzyj oczy,
Z uśmiechem do mnie mów –
Ta krew, co z piersi broczy,
Ta krew – to za nasz Lwów!
Ja biłem się tak samo
Jak starsi – mamo, chwal!…
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!…
Z prawdziwym karabinem
U pierwszych stałem czat…
O, nie płacz nad swym synem,
Że za Ojczyznę padł!…
Z krwawą na kurtce plamą
Odchodzę dumny w dal…
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!…
Mamo, czy jesteś ze mną?
Nie słyszę twoich słów…
W oczach mi trochę ciemno…
Obroniliśmy Lwów!…
Zostaniesz biedna samą…
Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal!…”
Poświęcenie i determinacja najmłodszych obrońców Lwowa nie były daremne. Niepokonani utrzymali miasto do chwili nadejścia odsieczy. Po blisko trzech tygodniach walk, 20 listopada, nadeszła odsiecz prowadzona przez płk. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza (po 1939 roku pierwszy dowódca konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polski). W nocy z 21 na 22 listopada oddziały ukraińskie zostały wyparte z miasta. 22 listopada Lwów był wolny. W walkach zginęło 439 obrońców. Wśród nich 109 gimnazjalistów. Najmłodszych poległych pochowano na zbudowanym w niepodległej Polsce Cmentarzu Obrońców Lwowa – Cmentarzu Orląt Lwowskich. Na potężnym łuku triumfalnym umieszczono napis: „Mortui sunt, ut liberi vivamus” (Umarli, byśmy żyli wolni).
Przepiękny hołd poległym Orlętom złożył Kornel Makuszyński (1884-1953) w utworze „O cmentarzu Obrońców Lwowa”:
„Na te groby powinni z daleka przychodzić pielgrzymi, by się uczyć miłości do Ojczyzny. Powinni tu przychodzić ludzie małej wiary, aby się napełnić wiarą niezłomną, ludzie miałkiego ducha, aby się nadyszyć bohaterstwa. A że tu leżą uczniowie w mundurach, przeto ten cmentarz jest jak szkoła, najdziwniejsza szkoła, w której dzieci jasnowłose i błękitnookie nauczają siwych o tym, że ze śmierci ofiarnej najbujniejsze wyrasta życie”.
W II Rzeczypospolitej pamięć o Orlętach Lwowskich weszła na trwałe do świadomości narodowej, stając się jednym z elementów kształcenia patriotycznego młodzieży szkolnej i wychowania jej w duchu spadkobierców tradycji walk o niepodległość.
